Był wtorek... Obudziłam się (całkiem wyspana) o 7, przeciągając się z zadowoleniem stwierdziłam, że w kościach mi nie strzela tak bardzo jak wczoraj - więc jest dobrze!
Po porannej toalecie, przecierając zaparowane lustro, znów z zadowoleniem stwierdzając, że moje cienie i obrzęki pod oczami nie przypominają brudnych worów pokutnych jak u mnicha (tak jak wczoraj) - więc jest bardzo dobrze!!
Na koniec w pokoju, grzebiąc w stercie ubrań (jak w second-hands) i szukając czegoś NORMALNEGO do ubrania, wystylizowałam się jak Paris Hilton, po czym z zadowoleniem spojrzałam w lustro i określiłam się jednym słowem "Brałbym" - stwierdziłam, że dzień jest już zajebisty a to dopiero początek!!!
Tylko, że ten stan nie trwał długo...
Pani zajebistej zachciało się obejrzenia jakiegoś odmóżdżającego programu na w TV. Padło na PolsatCafe, na którym to kanale była angielska edycja Perfekcyjnej Pani Domu. Szczerze?- lubię to oglądać, zawsze mam mocne postanowienie poprawy, lub utwierdzam się w przekonaniu że mój domek jest o wiele czystszy niż ich! (nie ukrywam, że bardzo mi rośnie ego wtedy sasasa)
Dowiedziałam się wielu przydatnych tricków, nawet zanotowałam kilka z nich. Przesympatyczna PPD tłumaczyła o czego służy ocet, soda oczyszczona lub co zrobić ze skórką po bananie (SZOK!), ogólne zasady obowiązujące w domu i co to tak naprawdę czystość, co nie widać a jednak wymaga pracy- a na koniec - jak z bicza trzasnął - komentarz!
"Brudny dom i życie w nim to tak jak chodzenie w brudnych majtkach! Z zewnątrz tego nie widać bo jest piękny ogród, śliczna elewacja i czyste szyby - ale gdy się otworzy drzwi, to coś śmierdzi".
Mówcie co chcecie, ale ja zanim zjem śniadanie - muszę mieć posprzątaną kuchnię. Codziennie sprzątam salon i korytarz, by nikt, z tych co otworzą drzwi i wejdą do domu nie zarzucił mi że mam brudno, że śmierdzi i że się wszystko klei. Koniec z tym. We mnie samej też nastąpiły zmiany...
Długo się zastanawiałam nad prawdziwością jej słów i dostrzegłam drugie dno.
Fakt, jest wiele pięknych dziewcząt, obwieszonych złotem, łańcuszkami i świecidełkami. Noszące markową odzież, torebeczki za pół tysiąca i koniecznie szpileczki do nieba. Zawsze nienaganna fryzurka i makijaż. Nie generalizując wliczam też w to mężczyzn! Kto by pomyślał, że jest z takimi osobami coś nie tak! Tylko co z tego, że wyglądają ślicznie jak milion dolarów, jak z odległości 10 metrów czuć pot, ślady pod pachami, czy brud w uszach...
Jak widzę takich ludzi, przy których coś poczuje, zobaczę to jaką ja mam pewność, że pod ich ubraniem...!!! Oj moja bujna wyobraźnia już więcej nie może!!
Jak nas widza - tak nas piszą!
Jechałam dzisiaj w busie i śmierdziało
OdpowiedzUsuńhaha :) więc widzę, że nie jestem sama z tym tematem! Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuń